Pierwsze urodziny mojego bloga

Mój blog ma już rok! Ale to zleciało... cieszę się z tego roczku bardzo:)



Roczek to dobry czas na pierwsze podsumowania, bo wierzcie mi albo nie, ale blog wiele zmienił w moim życiu. A w każdym razie stał się jego nieodzowną częścią. Pytanie stety, czy niestety? To może zacznijmy od początku.


Długo nosiłam się z zamiarem pisania bloga. Wiedziałam, że jest gdzieś tam cały blogowy świat, ale w nim nie uczestniczyłam. Korciło mnie, żeby spróbować, choć z drugiej strony myślałam sobie, po co? Kto to będzie czytał? Poza tym nawet z facebookiem jestem na bakier, kiedyś założyłam konto, bo potrzebowałam go do skontaktowania się z koleżanką i...tyle. Przez ostatnie  6 lat nie aktywowałam go ani razu i prawie w ogóle na nim nie bywałam. Teraz odkąd piszę bloga czasami wrzucam tam linki do posta, ale nadal niestety jestem kiepskim jego  użytkownikiem. Zapytacie pewno, co w takim razie skłoniło mnie do założenia bloga? Hmm, to była wypadkowa kilku rzeczy. Po pierwsze zdjęcia. Robię ich naprawdę dużo, najbardziej lubię podglądać przyrodę, tu sfotografuję kwiatka, tam roślinkę zieloną, to znów śmieszną minę psa. I żal mi było tych zdjęć, że nikt ich nie widzi, (bo moja rodzina miała już serdecznie dość oglądania kolejnego kwiatka na zdjęciu:). I pomyślałam sobie, może gdzieś tam w necie, znajdzie się ktoś, kto będzie cieszył się tak jak ja, tymi małymi rzeczami.


Drugi powód był taki, że lubię pisać. Po prostu. Zawsze lubiłam. A trzeci taki, że lubię prace manualne. Nic mi nie sprawia większej radości jak zrobienie nowego wianka, bukietu z polnych kwiatów, dekoracji stołu czy mieszkania. I pomyślałam, dlaczego nie pokazać tego innym? Poza tym jestem sentymentalna i lubię wracać do minionych chwil. Tak więc blog jest też rodzajem pamiętnika, dzięki któremu  zatrzymuję ulotne chwile, choćby po to, by móc kiedyś do nich wrócić, przypomnieć sobie, jak to kiedyś było.


No i zaczęłam pisać:)  Ale początki nie były łatwe, bo z techniką jestem na bakier. Musiałam więc dużo poczytać za nim ruszyłam. Bardzo pomocny jest też dla mnie mój siostrzeniec, który pomaga mi na blogu w sprawach technicznych, z którymi wciąż kuleję. To on stworzył moją stronę graficzną  i często pomaga mi gdy chcę zmienić coś w wyglądzie bloga. Niestety, ciągle coś chcę zmieniać, ale na szczęście brakuje mi na to czasu:) Śmieję się, że jest moim administratorem sieci bez którego ciężko byłoby mi tu istnieć. I uwierzcie mi lub nie, ale dwa lata temu nie wiedziałam nic na temat blogowego świata. NIC. W ogóle nie czytałam  blogów, a pierwszy na jaki weszłam, to był Kasi Tusk, bo to był jeden z niewielu o którym słyszałam. Potem dzięki innym mądrym blogom nauczyłam się blogować, odkryłam ciekawe programy np do obróbki zdjęć, i dowiedziałam się podstawowych rzeczy o tworzeniu bloga. A z czasem dzięki blogom odkryłam, że jest mnóstwo ludzi, którzy postrzegają świat podobnie jak ja. Cieszą się ze zmieniających się pór roku, kwiatów w wazonie i z nowego kubka, który uzupełnia ich domową  kolekcję. Innymi słowy, jest mnóstwo ludzi, którzy postrzegają świat podobnie do mnie.   Dzięki blogowi odkryłam, że  w pędzącym świecie, gdzie wszyscy śpieszą się, często chcąc - nie chcąc, biorą udział w wyścigu szczurów, jest CAŁE MNÓSTWO osób, które tęsknią za prostym, spokojnym życiem. Mam wrażenie, że dla wielu osób blog jest takim właśnie miejscem. To było dla mnie prawdziwe odkrycie! I dało mi skrzydła do dalszego działania. Ale przyznaję, że długo pisałam tylko dla siebie. Dopiero potem rozpuściłam wici znajomym, no i dopiero niedawno wtopiłam się w cały blogowy świat. Dziś dzięki blogowi mogę nie tylko pokazywać swoje zdjęcia, ale też podziwiać inne blogi. A jest co podziwiać! Przyznaję, że niektóre blogi ze swoimi cudnymi zdjęciami wprowadzają mnie w zachwyt. No i dzięki tej mojej nowej aktywności mogę poznać nowe, ciekawe osoby. Wprawdzie tylko wirtualnie, ale jednak :)

Ale nie jest aż tak słodko. No bez przesady. Jak wszystko, tak i to ma swoją cenę. Jaką? CZAS. A właściwie jego BRAK. Tak, blog zabiera MNÓSTWO czasu. Mnóstwo czasu, w którym mogłabym zrobić coś innego. Kiedyś na przykład czytywałam książki, a teraz prawie w ogóle.  No i wciąga, żeby nie powiedzieć nawet, że uzależnia... To cholernie czasochłonne zajęcie. Zrobić zdjęcia, wrzucić je w komputer, czasami zrobić im małą obróbkę. Napisać posta, dobrać do niego zdjęcia, poprawić błędy itd. Z czasem jest coraz więcej do zrobienia. Przeczytać komentarze (to najprzyjemniejsza część:), odpowiedzieć na nie, zaglądnąć na blogi tych, którzy ciebie czytają i komentują, wymienić się spostrzeżeniami. To wszystko jest SUPER, ale nie okłamujmy się, wymaga czasu... I uzależnia. Kiedyś gdy nie miałam internetu przez parę dni, nie widziałam w tym większego problemu. Dziś wściekam się gdy nie jestem on line przez jeden dzień! Czy więc żałuję, tego, że stałam się blogerką? NIE! Oczywiście, że nie. Powiem więcej, żałuję tylko tego - i nie mogę się nadziwić - że zaczęłam tak późno... Bo blog daje  możliwość wyrażenia siebie, no i robienia tego, co się lubi. Ale ostatnio tego czasu mam coraz mniej. Przyznam, że najczęściej piszę kiedy moje dziecko robi sobie popołudniową drzemkę, a te drzemki są coraz krótsze. Do tego dochodzą rozliczne obowiązki, jak choćby związane z budową domu, która trwa już od dobrych kilku miesięcy, a na temat której wciąż nie znalazłam czasu by napisać coś więcej. I już wiem, że w najbliższym czasie nie będę w stanie pisywać tak regularnie, jak miało to  miejsce przez ostatni rok.  Ale będę:) Bo pisanie bloga, to wielka frajda. Mam więc nadzieję, że nadal będziecie mnie odwiedzać i czytać i zostawiać swoje komentarze. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy tu zaglądają, bardzo cieplutko.

PS. Zamierzam też zrobić następny krok w mojej "internetowej karierze" i dowiedzieć się czegoś więcej na temat Instagramu, ale aż się boję, bo słyszałam, że można tam przepaść na dobre...

Share this:

JOIN CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego z okazji roku :) I kolejnych urodzin :)
    Insta nie ogarniam... i nie wiem czy tu coś się zmieni, dlatego chwilowo zadowalam się blogiem i FB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) No ale teraz tort zjedzony, impreza skończona i pora brać się za kolejny post, bo pomysłów wiele, a czasu niewiele;)Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  2. Najlepsze życzenia!!! I gratulacje serdecznie.
    Uściski gorące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki moja droga. Takie urodziny, to sama przyjemność:)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wszystkiego Naj z okazji roku. Życzę dużo więcej latek na blogu. I jeszcze więcej radości z pisania bloga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Co do kolejnych latek, to mam nadzieję, że będą bo pomysłów na posty cała masa. Więc jeśli jeszcze znajdzie się czas na to pisanie, to i radość z tego będzie. Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Super! Pierwszy rok w blogosferze daleko jeszcze przede mną, gratuluje Ci serdecznie :) Życzę wielu inspiracji na przyszlośc :)
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i odwiedziny:) Przy okazji wpadłam do Ciebie i też znalazłam kilka inspirujących postów. Przy tym jak się nie dać jesiennej chandrze prawdziwie się zrelaksowałam i odstresowałam:) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Wszystkiego dobrego z okazji roczku:) Życzę kolejnych lat i wielu pomysłów na posty:) Fajnie się czyta i ogląda. Ja od niedawna jestem w blogowym świecie, a blog założyłam po długich przemyśleniach, czy ktoś będzie czytał i czy mam o czym pisać. Też początkowo nie mogłam ogarnąć wielu technicznych rzeczy:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za życzenia i cieszę się, że Ci się tu podoba:) Co do pomysłów na posty, to jest ich wiele, tylko jak pisałam wyżej, czasu brak, ale nie ma co narzekać. Dobrze jest jak jest:)
    U Ciebie też lubię bywać, więc co najmniej jedną czytelniczkę już masz:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie to napisałaś. Osoby, które nie prowadzą bloga nie mają pojęcia ile jeden post pochłania naszego czasu i energii. Ale warto. U mnie częstotliwość wrzucania nowych postów mocno spadła ze względu na obowiązki, czasami mam wręcz z tego powodu wyrzuty sumienia. Ale po czasie przestałam zaglądać w statystyki i zaczęłam cieszyć się stałymi czytelnikami i wirtualnymi znajomymi :P Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Toba w stu procentach. Pisanie to czasochłonny proces, ale kiedy czytasz każdy kolejny pozytywny komentarz, to twój system napędza się jeszcze bardziej i chcesz pisać jeszcze wiecej :)

    OdpowiedzUsuń